29 sierpnia Nasze dożynki


29 sierpnia.                                               Nasze dożynki

 W tym roku,po raz pierwszy od wielu lat,postanowiliśmy zorganizować nasze, wiejskie dożynki. Bez wielkiej "pompy", ot...żeby trochę pobyć razem. Mało jest u nas okazji do sąsiedzkich spotkań, bo gdzie? Częściej spotykamy się w Chełmży, Lisewie i Zelgnie przy okazji zakupów albo indywidualnie w domach. 
Więc, jak zwykle, każda znas przygotowała jakąś potrawę i, jak zwykle, na stołach był tłok. Każda przyniosła też okazy płodów z własnego warzywnika, sadu i ogrodu, Zrobiłyśmy wystawę tych rozmaitości. Pomyśleć, ile urody mają zwykłe cebule,marchewki i kabaczki! Nie dziw, że najwspanialśi artyści tak chętnie malowali tak zwaną martwą naturę. "Martwą"?Popatrzcie na zdjęcia ile w niej życia, kolorów i światła!

Co nie zmieściło się na stołach, znalazło się w dużym koszu. Była też beczułka kiszonych ogórków, które, jak widać dalej, znalazły uznanie konsumentów.Nie zawiedli zaproszeni goście. Przyjechał wójt z żoną, komendant Bachan i nasza nowa członkini,jego "druga połowa", oczywiście był z nami ks.kanonik, przyjechała, zawsze dla nas życzliwa pani Stanisława Stasieczek. Przybyli też goście z Grzegorza. Wraz ze swoimi paniami przyjechali Franciszek Piróg i Bogusław Koszela, poniewaz przy okazji spotkania całej wsi nasi "chłopcy" z OSP postanowili dokonać oficjalnego przekazania pprzez OSP z Grzegorza samochodu strażackiego dla naszej jednostki. Matką chrzesną busa została Hanka Bachan.

 Wszyscy chyba dobrze się czuli, bo było gwarno,był śmiech a nawet wspólne spiewanie. Odtąd juz zawsze zapach świezego kopru będzie u mnie przywoływał obraz tego spotkania, ponieważ wśród bukietów na stołach królował właśnie on i cała sala nim pachniała.

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.